09.07.2019
CETA. Umowa w rękach parlamentów, Francuzi wieszczą problemy  Ze świata

  • Sekretarz energii USA chwali Polskę. "Podjęła dobrą decyzję"
  • Koniec gorszych produktów dla Polaków? "Podejrzewam, że niedużo się zmieni"
  • Tani jak na przykład Polak. Eurostat porównał wydatki pracy w Unii
  • Unia szykuje rewolucję w przepisach. Dziesięć zakazanych produktów
  • Bruksela nałożyła karę na General Electric. "Dokładne informacje będą niezbędne"

Według francuskich mediów negocjacje w kwestii kompleksowej umowy gospodarczo-handlowej Kanada - UE (CETA) przedłużone będą o procedury parlamentarne, które mogą ciągnąć się przez lata. Dziennik "Le Monde" ocenia, że "przyszłość CETA jest niepewna".

Zdaniem "Le Monde" zastosowanie postanowień CETA jest zawiłe, bądź wręcz niepewne, gdyż umowa musi być ratyfikowana w Unii Europejskiej "przez nie mniej niż 38 zgromadzeń". Autorzy tekstu podkreślają, że "te procedury potrwać mają możliwość wiele lat", gdyż "pogłębione przestudiowanie początkowego tekstu za pośrednictwem Walonów niewątpliwie pobudzi werwa niektórych parlamentarzystów, którzy dotychczas nie zwracali szczególnej czujności na CETA".

Problemy z ratyfikacją

Umowa CETA podpisana. "Musieliśmy pokonać wiele przeszkód"

Prawie wszyscy komentatorzy za symboliczną uznają usterkę samolotu, która zmusiła kanadyjskiego premiera Justina Trudeau do odwiedzenia zawrócenia z drogi i opóźniła jego przylot do odwiedzenia Europy. "To szczegół, ale starczy jako podsumowanie rzetelnego toru przeszkód jakim zostały wieloletnie negocjacje CETA" a mianowicie pisze Vincent Verier po dzienniku "Le Parisien". Paragraf nosi tytuł "najtrudniejsze dopiero się zacznie".

Jego autor przypuszcza, że wraz z ratyfikacją nie będzie problemów w niemieckim Bundestagu, ale "w Bundesracie Zieloni i Die Linke (Lewica) mają możliwość zablokować proces".

W Austrii - w wycenie korespondenta "Le Monde" a mianowicie parlament musi się spieszyć, by ratyfikować CETA "przed przyszłymi wyborami, w których prawie na pewno poradzi sobie skrajnie prawicowa FPO (Austriacka Partia Wolności), która jest przeciwna układowi i postuluje referendum".

"Rząd holenderski nie jest zabezpieczony przed niespodziankami", natomiast "na Węgrzech seria premiera (Viktora Orbana) czasochłonnie utrzymująca (wyborców) w obaw, obecnie popiera tekst, bowiem rząd uznał w końcu, że porozumienie będzie pomyślne dla przedsiębiorstw węgierskich" - wskazują korespondenci "le Monde".