16.07.2019
Delegowanie pracowników. Polska chce zablokowania unijnej dyrektywy

Kluby parlamentarne opowiedziały się w środę w debacie sejmowej zbytnio uchwałą sprzeciwiającą się udoskonaleniom w unijnej dyrektywie dotyczącej pracowników delegowanych do krajów UE w ramach świadczenia usług.

Sejmowa komisja ds. Unii Europejskiej zaproponowała Sejmowi tekst uchwały, który to odrzuca unijną dyrektywę jak i również uznaje zmianę za niezgodną z zasadą pomocniczości.

Delegowanie pracowników. Polska chce zablokowania unijnej dyrektywy

Gorsza pozycja polskich firm

- Proponowana dyrektywa odrzucić zapewnia osiągnięcia celów zamierzonego działania w stopniu Unii przy sposób lepszy niż działania podejmowane w stopniu krajowym - proponuje stwierdzić komisja.

Propozycja zmiany dyrektywy nadana przez KE 8 marca zakłada, że pracownik przekazany przez pracodawcę do odmiennego kraju UE powinien dysponować prawo do takiego danego wynagrodzenia, jak pracownik lokalny, a coś więcej niż do płacy przeciętnej. Miałby otrzymywać np. premie czy dodatki przysługujące podwładnym lokalnym. Według propozycji, wówczas gdy okres delegowania pracownika przekroczy 2 lata, powinien on być w pełni objęty przez prawo pracy państwa goszczącego.

Komisja naszego Sejmu sprzeciwia się tym zmianom w obawie, iż pogorszy to sytuację rodzimych firm delegujących pracowników w unijny rynek - zmniejszy ich konkurencyjność.

- Zdaniem Sejmu obowiązujące dziś w prawie Unii Europejskiej zastosowanie minimalnego wynagrodzenia po państwie członkowskim UE, dzięki terytorium którego delegowany wydaje się pracownik, pozwala na poprawną ochronę socjalną pracowników, natomiast jednocześnie uwzględnia naturalne różnice w poziomie rozwoju ekonomicznego pomiędzy państwami członkowskimi, które przekładają się na dywergencje rzędu wynagrodzenia - zapisała komisja w projekcie załącznika uzasadniającego uchwałę Sejmu.

Superminister na czele superresortu. "Obecny rząd na naszym zyska"

Wyrównywanie płac

- Sejm uważa, hdy dalsze wyrównywanie poziomu płac w państwach członkowskich powinno być wynikiem stopniowego rozwoju gospodarczego poszczególnych państw członkowskich, a nie działań prawodawczych Unii Europejskiej - zapisano w projekcie.

Zmiany w unijnej dyrektywie gwarantowałyby też zachowywanie wobec delegowanych pracowników postanowień powszechnych przy państwach Europy Zachodniej układów zbiorowych pracy dla pojedynczych branż. Określają one m. in. warunki płacy i pracy dla pracujących w konkretnym sektorze, zwykle lepsze od minimalnej płacy obowiązującej w danym kraju. Zdaniem komisji decyzje dotyczące uregulowania zasad wynagradzania pracowników delegowanych powinny okazać się regulowane na poziomie krajowym, bez zmian w dziś obowiązującym tekście dyrektywy.

- Jeżeli państwa członkowskie uznają, że dla gwarancje równych warunków dla przedsiębiorstw działających na ich terenie takie przepisy są nieodzowne, mogą je wprowadzić - przypomina w projekcie uzasadnienia komisja.

Wbrew unijnym zasadom

Zmiany uderzą w przedsiębiorców z Europy Środkowej i Wschodniej - podkreślała Izabela Kloc (PiS). Nasz kraj jest krajem, z którego delegowanych jest najwięcej podwładnych - zaznaczyła. Nowe obowiązki będą oznaczały dodatkowe wydatki dla przedsiębiorców z krajów wysyłających pracowników, co prowadziłoby do zmniejszenia liczby delegowanych - uzasadniała.

Marcin Święcicki (PO) mówił po Sejmie, że dyrektywa uczyni, że zaniknie przepływ propozycji delegowanych, ponieważ trzeba zostanie zapewnić warunki takie same, jak dla pracowników dzięki miejscu. Popierając uchwałę niedobrze opiniująca zmiany w dyrektywie podkreślał, że na Zachodzie pytano o te zmiany pracodawców, z którymi konkurują pracownicy delegowani, i związkowców, a nie pytano , którzy korzystają z tych usług, dla których usługi wykonywane za pośrednictwem delegowanych pracowników są tańsze.

Krzysztof Truskolaski (Nowoczesna) i Paweł Bejda (PSL) również popierali projektowaną uchwałę Sejmu, podkreślając, że zmiana dyrektywy zablokuje przepływ ofert z wykorzystaniem pracowników delegowanych. Podkreślali, że nie jest ona zgodna z unijnymi zasadami.

"Państwa członkowskie mogą z lepszym skutkiem niż Komisja Europejska oceniać, czy konieczne jest zrównywanie praw delegowanych pracowników tymczasowych. Nie ma potrzeby, by zagadnienie to było regulowane jednolicie we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Komisja nie wykazała, że państwa członkowskie nie mogą same w sposób wystarczający osiągnąć naszego przez nią celu" a mianowicie zapisano w projekcie.

Polscy millennialsi wchodzą do gry. Warszawa "wschodzącą gwiazdą"

Ponowne analizy możliwe

"Parlament Europejski, Rada i Komisja uwzględniają uzasadnione poglądy wydane przez izbę parlamentu narodowego. Jeżeli uzasadnione poglądy o niezgodności projektu aktu ustawodawczego z zasadą pomocniczości będą stanowiły co najmniej jedną trzecią głosów przydzielonych parlamentom narodowym, projekt pozostanie poddany ponownej analizie. Po jej dokonaniu Komisja może postanowić o podtrzymaniu, odmianie lub wycofaniu projektu. Postanowienie ta musi być uzasadniona" - przypomina sejmowa komitet w uzasadnieniu projektu uchwały.

Zaznacza też, że prawo na poziomie unijnym - według zasada pomocniczości - może być wprowadzane, jedynie, gdy zamierzone cele nie zaakceptować mogą zostać osiągnięte przy wystarczający sposób przez ciebie członkowskie i jeśli wraz ze względu na rozmiary albo skutki możliwe jest pierwotnego lepsze osiągnięcie na szczeblu Unii.

Wiceminister dzinki, pracy i polityki społecznej Renata Szczęch podała przy Sejmie, że według informacji za 2014 r. pracowników delegowanych w ramach zaświadczania usług było w kompletnej UE 1, 9 mln rocznie. Z Polski delegowanych jest 430 tys. ludzi - 22, 3 proc. wszystkich w UE. Najczęściej osoby delegowane są do Niemiec (56 proc. wszystkich Polaków), Francji (12 proc. ), Holandii i Belgii.

Dla porównania podała dane o przyjeżdżających do odwiedzenia Polski. Ogółem z UE delegowanych do naszego państwa jest 14, 5 tys pracowników, najwięcej z Niemiec (37, 3 proc. ) i Francji (19 proc. ).

O losach uchwały zdecyduje Sejm nadal podczas środowego bloku głosowań.