03.07.2019
Budżet UE. Mateusz Morawiecki pragnie lepszych dopłat dla Polski

Rozpoczynają się przedbiegi rozmów o budżecie Unii Europejskiej po 2020 r. Wiadomo, że pieniędzy ma być mniej, zmienią się również akcenty. Polska w tejże grze ma ściśle ustalone cele. - Pokazujemy poprzez fundusze unijne, że pieniądze europejskich podatników nie będą marnowane. Nowa perspektywa nie musi być dla osób w żadnym razie zła - mówi mnie Mateusz Morawiecki, z którym jesteśmy w Brukseli na rozpoczynających się rozmowach o przyszłości europejskich finansów.

- Polska udowadnia, że w wydatkowaniu pieniędzy unijnych poziom korupcji i nieprawidłowości jest na jednym z najniższych w 28 krajach Unii Europejskich. To nam zapewnia siłę negocjacyjną i wskazuje, że te pieniądze mają sens - przekonuje podczas krótkiej rozmowy w samolocie do Brukseli premier Morawiecki. Dodaje także, że Polska ma zbieżne cele wraz z Brukselą.

Mniej gotówki dla Polski. Wielka Brytania opuszcza Unię

Przypomnijmy, że pod spodem koniec czerwca Komisja Europejska przedstawiła koncepcje w sprawie finansów do 2025 roku. Zaprezentowane wówczas pomysły mają stanowić grunt pod ofertą nowych wieloletnich ram pieniężnych na okres po r. 2020. Jak przekonywał komisarz UE ds. budżetu Guenther Oettinger, cięcia w zestawieniu do obecnego okresu budżetowego będą w następnej dekadzie konieczne. - W momencie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE będzie mnie brakowało 10-12 mld euro, nie możemy działać, jak wcześniej - mówił. Jak dzięki tę argumentację reaguje polski rząd?

- Jestem pod tym względem optymistą - mówi Mateusz Morawiecki. Jak zauważa, nawet Szwajcaria oraz Norwegia partycypuje przy budżecie Unii. - Trudno, żeby zupełnie wyłączona wraz z tego była Wielka Brytania - tłumaczy i daje:

Nawet jeśli zrezygnuje z partycypacji we wspólnej polityce rolnej, to przecież są jeszcze tak ważne sektory, jak innowacje bądź obronność. Uważam, że Brytyjczycy wybiorą kilka obszarów, przy których będą chcieli partycypować.

Cele Unii zbieżne z celami Polski. Wydaje się jednak pewne ale

Minister progresu jest pewny siebie. Objaśnia, że tak naprawdę plany Unii Europejskiej i Polski są zbieżne. Oba kraje dostrzegają przewagę Europy morzem innymi obszarami świata szczególnie w kilku kwestiach. - Powinniśmy wszyscy więcej wydawać na badania i rozwój, wspierać innowacyjność i rozwój wydajności oraz produktywności. Naszym zdaniem jednak wspieranie sektorów innowacyjnych powinno również odnosić się do zaawansowania informacji branż w poszczególnych krajach. Jasne jest przecież, że kiedy rozpiszemy przetarg dzięki zaawansowane technologie np. kosmiczne, to znacznie większą możliwość mają go wygrać Republika federalna niemiec, Holendrzy czy Francuzi. Natomiast my też chcemy przecież brać udział w rozwoju wyrobów przyszłości - argumentował wicepremier.

Foto: Damian Szymański Mateusz Morawiecki podczas dyskusji o przyszłości budżetu Unii europejskiej Europejskiej w Brukseli

Europa narusza kontrakt ze "zdradzoną Europą Wschodnią"

Premier odniósł się również do dyskusji przy UE dotyczących kontrowersyjnych dyrektyw o pracownikach delegowanych i płacy minimalnej. – Spójrzmy na ten wielki kontrakt, jaki zawarła w 2014 r. zdradzona po II wojnie światowej Europa Wschodnia dotknięta komunizmem ze szczęśliwą Europą Zachodnią. Na czym on polegał? Na tymże, że my otworzyliśmy się w pełni na katalogów kapitał, w przyspieszeniu pozwoliliśmy zalać nasze rynki towarami z Zachodu oraz korzystać z naszej tańszej energii roboczej. Z innej strony jednak dostaliśmy od naszych partnerów fundusze unijne, które zresztą i tak do nich wracają, bowiem z każdego 1 euro, na Zachód wraca 80 centów. To, z których naprawdę korzystamy, to sektor usług. I teraz tenże wielki kontrakt próbuje się dzisiaj naruszyć - mówił Mateusz Morawiecki.

Według niego wiadomo, że przyszły budżet UE będzie odmiennie rozkładał akcenty. - Spośród naszej perspektywy bynajmniej nie musi być on negatywny. Zechcemy jak najbardziej brać wkład w polityce strukturalnej. Pokazujemy, że to naprawdę dzierży sens i się płaci. Proszę spojrzeć na statystykę. Polska jest obecnie środku reindustrializacji w Europie. W ciągu ostatnich 12 miesięcy dwie trzecie nowych miejsc pracy w przemyśle powstało w Polsce. Reindustrializacja postępuje i to jest najkorzystniejszy przykład, że przyciąganie biznesów do naszego kraju przynosi korzyści - przekonywał.