30.07.2019
Francuzi pozbywają się udziałów przy South Stream  Surowce

  • Jak nie South Stream, to węzeł lotny. Bułgaria lobbuje
  • South Stream ostatecznie pogrzebany. Rosja potwierdziła swoją decyzję
  • "FAZ": Nigdy więcej South Streamu. Wówczas projekt polityczny, an odrzucić ekonomiczny
  • South Stream jednak powstanie? "Warunki są zrozumiałe, piłka jest po stronie www Rosji"
  • FT: South Stream to cios dla Rosji. Putin traci rynek zbytu dla gazu

Gazprom odkupi od zagranicznych koncernów ich udziały w South Stream. Francuski EDF jak i również niemiecki Winteshall mają w konsorcjum po 15 proc. udziałów, włoski ENI a mianowicie 20 proc. Projekt gazociągu przez Morze Czarne Rosjanie anulowali na początku grudnia.

EDF, ENI i Wintershall nie podały jakichkolwiek kwot, dotyczących uzgodnionych spośród Gazpromem transakcji odkupu udziałów. Koncerny zakomunikowały jedynie, że odzyskają zainwestowany dotychczas fundusz, skalkulowany zgodnie z zapisami kontraktu. Koszt całej lokaty szacowano na 40 mld dol.

Według wtorkowej włoskiej prasy Eni dostanie około 300 milionów euro plus odsetki - dziesięć procent rocznie.

Merkel chce dalej konwersować o South Stream. "Gospodarka niemiecka ma dobre doświadczeń z Rosją"

Kluczowy plan

Mający liczyć 3, sześć tys. km South Stream miał zapewnić dostawy do odwiedzenia 63 mld m sześc. gazu rocznie z Rosji do Europy Środkowej jak i również Południowej z ominięciem Ukrainy. Rura miała prowadzić spośród południa Rosji przez Morze Czarne do Bułgarii, zaś następnie do Serbii, w Węgry, do Austrii i Słowenii. South Stream miał być drugą - według Nord Stream - magistralą gazową z Rosji omijającą Ukrainę.

1 grudnia 2014 r. prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił podczas wizyty w Turcji, że projekt jest zamknięty spośród winy Komisji Europejskiej, jaka nie dała zielonego światła, a mnożyła przeszkody. Putin oświadczył też, że Rosja w zamian zbuduje odmienną magistralę o takiej samej przepustowości - do Turcji jak i również dalej do granicy spośród Grecją.

KE zgłaszała poważne zastrzeżenia do planu, gdyż w jej weryfikacji porozumienia międzyrządowe Bułgarii, Węgier, Grecji, Słowenii, Chorwacji i Austrii z Rosją będą sprzeczne z tzw. 3 pakietem energetycznym UE.

W grudniu 2013 r. KE zaleciła renegocjacje porozumień w sprawie South Streamu; w opinii KE dokumenty urzędowe te dają nadmierne upoważnienia Gazpromowi, m. in. kierowanie gazociągiem, wyłączny dostęp do odwiedzenia niego czy ustalanie taryf przesyłowych.

Inną drogą

Kraje zaangażowane w South Stream łączą siły

Rosja określała South Stream jako alternatywną trasę dostaw, jednak - na co zwyczajnie zwracano uwagę - rura stanowiłaby jedynie dywersyfikację ścieżki, a źródło surowca pozostawałoby to samo.

Specjalny wysłannik USA ds. siły Amos J. Hochstein gadał niedawno europejskim dziennikarzom, hdy trudno mu zrozumieć publikacje na inwestycję około pięćdziesiąt mld dolarów po wówczas, żeby dostarczyć gaz spośród tych samych złóż do odwiedzenia tych samych klientów, ale inną drogą. - To jest po prostu niekorzystne, a jeśli jest niekorzystne, to trzeba zadać wątpliwość, jakie są tego powody. Według mnie, jeśli powody są polityczne, to musimy sobie wypytywać, czy Europa dąży do dywersyfikacji źródeł dostaw, bądź chce dalszego uzależniania się przez konkretne albo dwa pokolenia od tych samych źródeł dostaw - powiedział.

W przypadku South Streamu UE w końcu zastosowała regulacje, które sama sobie narzuciła - powiedział były dyrektor wykonawczy Międzynarodowej Agencji Energetycznej Claude Mandil. W tej ocenie w przeszłości Unia była w tym niekonsekwentna, a w dodatku czasami próbowała narzucić te regulacje państwom, które do tej dziewczyny nie należą.

- W przykład Ukrainie podczas krachu gazowego w 2009 r. Tymczasem Unia nie może ponosić żadnej odpowiedzialności za Ukrainę - podkreślił. - Jakkolwiek w przypadku South Streamu w Bułgarii i Rumunii mogła to zrobić, dokonała i bardzo dobrze - dodał Mandil.